Krew na Wall Street

Krew na Wall Street

Czy obserwujemy właśnie początek kryzysu? Wszyscy pewnie powiedzą „tak, tak… ty na pewno widzisz początek kryzysu, ty wszędzie widzisz początek kryzysu”. A otóż ja powiem tyle, że z pewnością mamy fest korektę.

Czytaj także: Czy i kiedy powinniśmy „zapierdalać za miskę ryżu”?

Bardzo podobną korektę obserwować mogliśmy w pierwszym kwartale 2018 roku, więc nie jest to coś bardzo wstrząsającego. Index VIX nie wygiął się aż tak bardzo, jak w lutym. Jest więc krew, ale jest ona w miarę zimna. Natomiast faktem jest, że jeszcze chwila, a obecna korekta będzie większa, niż seria lutowo-kwietniowa.

Czytaj także: NBP kupuje złoto. Jak to interpretować?

Wall Street
Najważniejsze indeksy: NASDAQ, DOW JONES i S&P500, źródło: stooq.pl

Wstrząs ostrzegawczy

Uważam, że ludzie mogli sobie myśleć tak: oho… to pierwsze dupnięcie to był taki wstrząs ostrzegawczy. Tłum będzie jeszcze wchodził na szczycie, ale ci bardziej zorientowani już pewnie pomału zaczynali rozglądać się za wyjściem ewakuacyjnym. NASDAQ jest prawie dwa razy wyżej, niż był w 2000 roku, kiedy mieliśmy prawdziwą bańkę. Więc nawet jeśli uwzględnimy fundamenty – przede wszystkim gigantyczny rozrost branży technologicznej, bo nie da się ukryć, że od 2000 roku rzeczywiście ta branża rozrosła się w sposób gigantyczny – to budzi pewne wątpliwości, czy aby przypadkiem nie mamy do czynienia z bańką dot-com 2.0? Tak jak o kolejnym kryzysie, tak i o bańce dot-com 2.0 pisze się już od lat.

Czytaj także: Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy

Powiem szczerze, że dla mnie nie ma aż tak wielkiego znaczenia to, czy obecny poziom NASDAQ to bańka spekulacyjna czy nie. A jeśli jest, to czy pęknie teraz czy jeszcze będzie rosła. Osobiście uważam, że większym zmartwieniem powinno być zadłużenie oraz stopy procentowe. Ponieważ to one są pierwotną przyczyną występowania baniek. Jeśli prześledzimy historię stóp procentowych, zaważymy, że są one coraz niższe (średnio na dekadę – o czym pisałem tutaj). Zbiega się to ze wzrostem zadłużenia oraz wartością agregatu m3, czyli ilością pieniądza.

Stopy procentowe FED, od lat 80-tych coraz niższe, https://fred.stlouisfed.org/series/FEDFUNDS
Agregat pieniądze M3 USA, https://fred.stlouisfed.org/series/MABMM301USM189S
stopy procentowe vs dług publiczny USA https://fred.stlouisfed.org/series/FEDFUNDS#0

Rządy trzymają tani pieniądz, by nakręcać koniunkturę – jest wzrost gospodarczy, ale jest też wzrost zadłużenia oraz wzrost ilości pieniądza w gospodarce. Wzrost jest sponsorowany długiem, który został zaciągnięty na wieczne nieoddanie. To tak jak w tym skeczu Petera Schiffa – jest to gigantyczny schemat Ponziego. Więc nikt nigdy, za żadne skarby nie powie wprost, że dług został zaciągnięty na wieczność. Co będzie robione? Dług będzie zaciągany dalej. Obecne podwyżki stóp procentowych doprowadzą do załamania gospodarki opartej o tani pieniądz, nastąpi kryzys i stopy procentowe znów zostaną opuszczone – do zera albo poniżej zera. Znów będzie pompowanie pieniądza w gospodarkę, znów będzie pompowanie baniek – nieruchomości lub technologie. I tak do usranej śmierci.

Czytaj także: Dług publiczny USA na rekordowym poziomie

Jak się to ma do Kowalskiego?

Cóż… Jak mówią – gdy USA kichnie, choruje cały świat. Poprzedni kryzys w USA i pęknięcie bańki na nieruchomościach wywołało kryzys zadłużenia w strefie euro. Nadchodzący kryzys może spowodować rozpad strefy euro. Przy obecnych nastrojach, Polacy będą się cieszyć, że się nie dali sfrajerować. Może nawet awansujemy do miana najbogatszego państwa w Europie. Ale raczej wątpię. Bo my również finansujemy wzrost długiem. My również trzymamy niskie stopy procentowe. I wzrost aspiracji społecznych w tej sytuacji zaowocuje wzrostem konsumpcji na kredyt – będziemy jeździć lepszymi samochodami i mieszkać w lepszych domach. Ale wszystko to będzie na krechę. Pożyczone na wieczne nieoddanie.

Obecne załamanie na Wall Street nie będzie przyczyną kryzysu. Ono jest jednym z jego objawów.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys?

Photo by Aditya Vyas on Unsplash