Jak przygotować się na kryzys?

Jak przygotować się na kryzys?

Czy kryzysu da się uniknąć? Raczej nie. Odkąd Amerykanie ostatecznie rozdzielili dolara od złota w 1971 roku, pieniądz zyskał nową funkcję – można swobodnie manipulować jego ilością. Od tego czasu niemal każdy pożar gaszony jest w ten sam sposób – poprzez dolanie benzyny. Czyli dodruk, będący zaczynem na kolejny kryzys.

Czytaj także: Krew na Wall Street

Politycy nie zmądrzeją. Realizują swoje programy mając z tyłu głowy terminy wyborów. To ich pięć minut na to, by zrobić jak najwięcej dla siebie. I z tym się trzeba pogodzić. Demokracja niedoskonałą jest i niedoskonałą pozostanie. To, co możemy zrobić, to zadbać o swoje indywidualne bezpieczeństwo.

Czytaj także: 77 proc. bankowców spodziewa się kryzysu

1. Usiądź i pomyśl

Pierwszym krokiem zawsze musi być rachunek sumienia oraz w miarę precyzyjne ustalenie, gdzie się znajdujemy – co posiadamy, co jest aktywem, co pasywem, ile zarabiamy, ile wydajemy, jakie jest nasze zadłużenie… Bez tego ani rusz. Warto zrobić klasyczną analizę SWOT, czyli określić plusy i minusy naszej sytuacji, a także zagrożenia i szanse.

Czytaj także: Czy i kiedy powinniśmy „zapierdalać za miskę ryżu”?

2. Zajmij się zagrożeniami

To, co przychodzi mi do głowy w pierwszej kolejności to oczywiście dług. Największym problemem jest zadłużenie, które jest skutkiem polityki monetarnej opartej o dodrukniskie stopy procentowe. A więc pobudzenie akcji kredytowej, która ma nakręcać koniunkturę. Skąd biorą się na ulicy te wszystkie Porsche? Naprawdę wierzycie, że prosperity jest efektem ciężkiej pracy? Ha ha ha.

Sprawdź, ile masz długu – kredyty, karty kredytowe, pożyczki, raty. Warto przynajmniej spróbować to wszystko pospłacać zanim będzie naprawdę źle.

Czytaj także: Wszyscy będziemy dłużnikami

3. Zaciśnij pasa

To naturalna konsekwencja konieczności wynikającej z poprzedniego punktu. Jak uregulować zadłużenie? Trzeba solidnie zacisnąć pasa. Może nawet zrobić własny plan oddłużeniowy – przyjrzeć się wydatkom, zweryfikować je, wyeliminować wydatki zbędne, ograniczyć mało istotne, nadwyżki zainwestować w spłatę zadłużenia.

Czytaj także: Wolność finansowa

4. Zaciśnij pasa jeszcze bardziej

Wiem… tego nie da się zrobić. Ale jeśli chcesz przejść przez kryzys bez szwanku, musisz wygenerować odwrotność długu czyli oszczędności (coś, czego nie robią rządy). Zacznij oszczędzać. Potrzebujesz naprawdę mnóstwo forsy np. na wypadek utraty pracy. Ciężko znaleźć nową pracę, która spełniałaby jeszcze dodatkowo nasze oczekiwania finansowe, w sytuacji, gdy szaleje dekoniunktura.

Musisz mieć oszczędności na to, by nie zadłużać się w przypadku utraty pracy.

Czytaj także: GetBack – Polacy znów stracili oszczędności całego życia

5. Zdywersyfikuj źródła dochodów

Tradycyjnie przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że mamy pracę, a po pracy mamy dom i rodzinę. Niestety, dla bezpieczeństwa finansowego niezbędne jest, aby ta praca nie była naszym jedynym źródłem pieniędzy.

Zastanów się nad tym, skąd jeszcze możesz brać środki. Może masz garaż do wynajęcia, a może masz hobby, które dałoby się w jakiś sposób zmonetyzować?

Czytaj także: Tajemnicza korelacja między złotem a juanem

6. Kupuj metale szlachetne

Złoto i srebro były nośnikiem wartości od zarania dziejów. Pieniądz fiducjarny nosi wartość od kilkudziesięciu lat. W dodatku jest nieefektywny, ponieważ tę wartość traci w drodze dodruku. Zdecydowanie lepiej trzymać część nadwyżek finansowych w czymś, co z reguły działa jak poduszka finansowa. Wystarczy zresztą przyjrzeć się rosnącemu popytowi na metale szlachetne w formie fizycznej w takich krajach jak: Chiny, Turcja czy Iran. Wszystkie trzy walczą obecnie z deprecjacją waluty.

Hiperinflacja, jaką mamy obecnie np. w Wenezueli, to stan, kiedy jest już ZA PÓŹNO. Złoto podrożało tam od początku roku niemal 2 MILIONY procent. Jak ktoś nie kupił rok, dwa lata temu, to teraz już nie kupi.

Czytaj także: Jak inwestować w srebro?

7. Edukuj się

Czytaj. Wiedz, co się dzieje. Poznawaj opinie ekspertów – ale różnych – i porównuj je. Kryzys jest dla ekspertów jak mundial. Ten, kto wygra, zostanie „tym, który przewidział kryzys” (np. Peter Schiff czy Robert J. Shiller). Ale są także i przegrani, jak prof. Krzysztof Rybiński, którego fundusz inwestycyjny „Eurogeddon” okazał się niewypałem.

Wiedza i informacja jest absolutnie niezbędna. Dostarczy ci także równie niezbędnej motywacji, ponieważ trudno odmawiać sobie przyjemności, gdy wszyscy wokół zadłużają się, by konsumować.

Przejście przez kryzys bez szwanku (bez konieczności głębszego zadłużania się) pozwoli na przyjemności i konsumpcję w czasie, gdy niestety już nie każdy będzie sobie mógł na nią pozwolić.

Czytaj także: Czego boją się Polacy?

fot. DJANDYW.COM AKA NOBODY, flickr.comCC BY-SA 2.0