Jak inwestować w srebro?

Jak inwestować w srebro?

Historia metali szlachetnych jako nośnika wartości sięga kilku tysięcy lat. Pieniądz fiducjarny ma lat kilkadziesiąt, a już widać, że jest z nim sporo problemów. Nadzieja, którą wielu pokłada w kryptowalutach, jest póki co płonna. Skoro porzuciliśmy zdecentralizowany kruszec na rzecz papierków drukowanych przez banki centralne, trudno spodziewać się, by ktokolwiek pozwolił na krok wstecz. W dalszym ciągu pozostają kruszce.

Dlaczego srebro?

Wiele osób uważa, że skoro srebro kosztuje mniej, niż złoto, to jest gorsze. Faktem jest, że srebro posiada wady, jednak z pewnością nie jest nią cena, wielokrotnie niższa od złota. Największą wadą srebra jest VAT, który jednak dilerzy operujący w Polsce obchodzą za pomocą VAT-marży (VAT od marży), ale tylko dla monet. Srebrne sztabki mają 23% VAT, więc i tak w pierwszej kolejności interesowałby nas monety.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys?

Srebro ma szerokie zastosowanie w przemyśle. Złoto także, ale ponad połowa światowej konsumpcji złota to biżuteria, w szczególności dwa rynki: Chiny i Indie. Wykorzystanie złota w przemyśle będzie rosło, jednak póki co, to właśnie popyt na srebro będzie utrzymywany w większej części przez przemysł.

Zwolennicy srebra mówią często o gold/silver ratio, a więc stosunku cen obu kruszców. Dziś wynosi on 80:1 (80 uncji srebra na 1 uncję złota), ale historycznie wahał się w granicach 15:1. Zdaniem zwolenników srebra, nie odpowiada to proporcji występowania obu metali w naturze, a więc srebro jest niedoszacowane i powinno być droższe.

Jeśli mam być szczery, to nie wiem, co o tym myśleć. Cena nie wynika jedynie z częstości występowania, ale także z tego, jaki jest koszt wydobycia. Srebro najczęściej wydobywa się „przy okazji” np. z miedzią czy innymi metalami, zatem koszt jego pozyskania zawsze będzie niższy, i nie będzie rósł tak drastycznie, jak koszt wydobycia złota.

Czytaj także: Tajemnicza korelacja między złotem a juanem

Natomiast wśród zalet srebra na pewno należy wyliczyć niski próg wejścia. Tak naprawdę w srebro może inwestować każdy. Uncjowa moneta bulionowa na dzień pisania artykułu kosztuje 75 złotych.

Cena srebra jest skorelowana z ceną złota i odwrotnie skorelowana z dolarem amerykańskim oraz największymi indeksami giełdowymi (S&P500, NASDAQ czy Dow Jones Industrial Average). Jest to o tyle istotne, że metal jest tani w czasie hossy, a drożeje, gdy mamy kryzys.

Cena srebra w PLN, US Dollar Index i Dow Jones Industrial Average, źródło: stooq.pl

Kupowanie srebra

Jak już wspomniałem wcześniej, większy sens ma kupowanie monet. A przez to, że ich cena jest tak niewielka, można kupować nawet jedną sztukę raz na miesiąc, czy raz na kwartał. Zatem nawet jeśli ledwie wiążecie koniec z końcem, a jesteście w stanie odłożyć raz na jakiś czas tak niewielką kwotę, możecie budować sobie JAKIEKOLWIEK zabezpieczenie na czarną godzinę. A chyba wszyscy zgodzą się z tym, że lepiej mieć jakiekolwiek zabezpieczenie, niż żadne.

Najpopularniejszymi monetami są: Wiedeńscy Filharmonicy (Austria), Amerykański Orzeł (USA), Australijski Kangur (Australia) oraz Liść Klonowy (Kanada). Te monety zazwyczaj kosztują najmniej i są najbardziej płynne. Jeżeli myślimy budżetowo, nie warto zajmować się żadnymi innymi monetami. Która z nich? Nie mam zdania. Ceny są zbliżone, więc kluczowa jest dostępność.

Kupować można stacjonarnie lub przez internet, o ile posiadamy zaufanego dostawcę. W internecie znajdziemy oferty, które wydają się bardzo korzystne, ale zawsze należy sprawdzić trzy rzeczy:

  • czy cena jest podana za sztukę, czy np. za sztukę w wielopaku (np. tuba 20 monet),
  • czy cena jest dla dostawy 24h czy terminowej np. 45 dni roboczych (zwykle są tańsze, ale o tym za chwilę),
  • jakie są możliwości oraz koszty dostawy.

Często jakaś oferta wydaje się bardzo atrakcyjna, dużo tańsza, niż u konkurencji, ale w momencie zakupu okazuje się, że cena była dla monety w wielopaku i pojedyncza sztuka jest droższa, cena była podana dla dostawy terminowej, a koszt wysyłki podnosi cenę monety o 15 złotych. Zawsze warto to dokładnie przeanalizować.

Kiedy kupować?

Tutaj są dwie opcje: albo kupujemy regularnie i uśredniamy sobie cenę (warto wtedy prowadzić jakiś plik w excelu i notować cenę każdego zakupu – cena monet uzależniona jest od notowania srebra na giełdzie), albo czekamy na dogodny moment, kiedy będzie tanio.

Plusem pierwszego rozwiązania jest to, że nie musimy sobie zaprzątać głowy kwestiami, które ostatecznie mogą nie mieć żadnego wpływu. Wahania cen są często mikroskopijne i będą odczuwalne jedynie przy większej skali zakupu (np. 500 uncji). Za to nawyk systematycznego kupowania srebra wyjdzie nam na dobre.

W opcji drugiej możemy teoretycznie trochę zaoszczędzić, ale prawda jest taka, że mogą to być dosłownie kwestie groszy.

Wyjście z inwestycji

I teraz kwestia kluczowa. Mówi się o „inwestowaniu w srebro”, ale przecież inwestowanie z założenia ma przynieść zysk. Tymczasem ja od początku piszę o srebrze jako formie zabezpieczenia. A więc tak – jeżeli wyjdziemy z „inwestycji” w odpowiednim momencie, to pewnie mamy szansę coś zarobić. Jednak przede wszystkim idea srebra jest taka, żeby się zabezpieczyć np. na emeryturę, na kryzys, żeby zostawić coś dzieciom. Srebro może być także formą dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, w którym trzonem są np. akcje. Jak pisałem, metale są odwrotnie skorelowane z głównymi indeksami giełdowymi Wall Street, zaś to, co dzieje się na Wall Street, często rzutuje na giełdy na całym świecie. Zatem krach światowy sprawi, że nasze akcje zanurkują, jednak wówczas może się okazać, że srebro podrożeje, my je sprzedamy i dokupimy akcji po niższych cenach, aby obniżyć średnią cenę zakupu w nadziei, że nastąpi odbicie.

To, co jest istotne, to różnica pomiędzy ceną zakupu, a ceną sprzedaży. Gdybyśmy teraz weszli do sklepu i kupili srebrną monetę za 75 złotych, a następnie chcieli ją odsprzedać, otrzymalibyśmy ok. 53 zł. Cena giełdowa (SPOT) wynosi w tym momencie 56,50 zł. Jak więc widać, kupujemy ok 30% powyżej ceny giełdowej, a sprzedajemy ok 8% poniżej ceny giełdowej. Takie są prawidła rynku i niewiele z tym zrobimy. Chyba, że znajdziemy kupca indywidualnego, który chętnie zapłaci np. SPOT+10% u nas, zamiast SPOT+30% w sklepie. Ale wtedy nie ma żadnego gwaranta i bezpieczeństwo takiej transakcji opiera się jedynie na wzajemnym zaufaniu.

Jeżeli kupujemy srebro przez rok po średniej cenie 75 złotych, to sprzedaż z zyskiem nastąpi mniej więcej w momencie, gdy cena monet w sklepie osiągnie poziom 110-120 złotych. Wówczas będziemy mieli SPOT na poziomie 90 złotych i cenę skupu ok. 80-82 złotych. Na każdej monecie zarabiamy ok. 5 złotych. Jeśli zatem kupiliśmy 10 uncji po 75 (750 zł), dostajemy 800-820 złotych. To jest niezły moment na wyjście, bez straty. Oczywiście im wyższa cena giełdowa, tym lepsze parametry.

Czy to w ogóle możliwe?

W 2011 roku cena srebra dobijała do 130 złotych. Więc uncja w zakupie mogła kosztować ok. 160-170 zł, a w skupie 120. Jak dotąd jest to sytuacja bezprecedensowa i właściwie można tu mówić o bańce spekulacyjnej. Jednak trzeba też pamiętać, że owa bańka to również pokłosie kryzysu gospodarczego, którego doświadczyliśmy w 2008 roku. Zatem nie da się wykluczyć, że taka sytuacja będzie miała miejsce w najbliższej przyszłości.
Zdarzają się także mniejsze odchyły, jak np. w 2016, kiedy cena srebra dobiła do 80 zł (w skupie ok. 73 zł), zatem wszystko jest możliwe.

Istotne jest to, aby przy tego rodzaju bańkach raczej zamykać, niż otwierać pozycje. Czyli gdy jest górka sprzedajemy, gdy jest dołek, kupujemy. Kłóci się to z moimi wcześniejszymi słowami o tym, żeby kupować regularnie, a cenę traktować drugorzędnie, jednak w przypadku tak skrajnych odchyleń, warto jednak zachować czujność.

fot. hardwarehank, flickr.comCC BY-SA 2.0