Złoto Wenezueli

Złoto Wenezueli w Banku Anglii

Od 2014 roku Wenezuela wyzbywa się swojego złota, by móc finansować swoje zobowiązania. Startowali z poziomu ponad 360 ton, obecnie mają ok. 160. Obecnie próbują wyciągnąć kolejne 14 ton z Banku Anglii, ale Bank Anglii mówi, że nie, bo właściwie nie wiadomo, co oni z tym zrobią. Przypomina to trochę sytuację ćpuna, który błaga o to, żeby ktoś mu wydał jego pieniądze, a ten ktoś odmawia, bo mówi, że pójdzie na prochy.

Widzę w tym co najmniej trzy, niezwykle cenne lekcje.

Czytaj także: Złoto dla gotówki jest tym, czym gotówka dla pieniądza wirtualnego

1. Złoto może ratować tyłek

Tak realnie, nie wyłącznie w teorii. W przypadku Wenezueli jest to przedłużanie agonii, która już dawno powinna zostać rozwiązana w sposób humanitarny. Bo to jest trochę tak, że rozpędzony jeep (USA) uderzył sarnę (Wenezuela). Kierowca jeepa wyszedł i patrzy, jak sarna zdycha. Ale nie robi nic, aby jej pomóc, ani tym bardziej nic, by skrócić jej męki. A w krwioobiegu sarny jest jeszcze sporo krwi (złoto).

Ale pomijając groteskowy przykład pseudopaństwa wykreowanego przez Maduro, złoto rzeczywiście jest w stanie ratować tyłek. Sądzę, że dlatego złoto kupuje Turcja, Rosja, Chiny i Iran. Wierzą, że w sytuacji, gdy będzie bardzo źle – scenariusz bardzo pesymistyczny – będą mogli posiłkować się wyprzedażą kruszcu. W scenariuszu umiarkowanie pesymistycznym sam fakt posiadania złota będzie gwarantem wypłacalności, co umożliwi zaciąganie dalszych pożyczek.

Czytaj także: NBP kupuje złoto. Jak to interpretować?

2. Socjalizm to narkotyk

Rozdawanie i przyjmowanie pieniędzy uzależnia. Kiedy ktoś już to zacznie robić, i nie będzie potrafił robić inaczej, to po prostu nie będzie mógł przestać. W tym sensie Maduro rzeczywiście jest jako ten ćpun błagający o pieniądze albo wręcz o działeczkę. Nie potrafi zrobić niczego innego. Nie może zrobić niczego innego. To jest problem nierozwiązywalny i Wenezuela nie uleczy się PO PROSTU.

Rozdawanie pieniędzy w zamian za poparcie? No cóż… To nie jest chyba wyłącznie problem Wenezueli, co?

Czytaj także: Jak inwestować w srebro?

3. Rządy są złe

Bank Anglii jest bankiem centralnym Wielkiej Brytanii. „Strażnikiem brytyjskiego funta”, jak to mówią. Ale jest też bankiem centralnym, jak inne banki centralne, a więc organem, który majstruje przy stopach procentowych i pozwala rządowi brytyjskiemu wpływać na decyzje ekonomiczne obywateli. A w tym przypadku widać także, że Bank Anglii może odmówić zwrotu czyjejś własności – bo przecież złoto Wenezueli należy do Wenezueli. Jakim prawem Bank Anglii stawia się w roli jakiegoś klucznika cudzego interesu? Skoro Wenezuela nie może podjąć swojego złota, to kto je może podjąć? USA? Powiem szczerze, że nie rozumiem.

Czytaj także: Polaku! Sam zadbaj o swoje bezpieczeństwo finansowe

I tutaj od razu nasuwa się pytanie – co z naszym złotem? W Banku Anglii leży także całe polskie złoto, którego obecnie jest ok. 116 ton. Czy kiedy zechcemy je wyjąć, Bank Anglii także nam powie, że nie, bo nie wiadomo, na co je przeznaczymy?

Jest to troszeczkę dziwne, prawda? Zwłaszcza, że już chyba jakoś po II wojnie światowej była taka sytuacja, że oni sobie część naszego złota zabrali jako rozliczenie za to, że polscy żołnierze (w tym także piloci z Dywizjonu 303) stacjonowali w Anglii, jedli, szkolili się, ubierali itp. Ale też brali udział w bitwie o Anglię.

No, mam mieszane uczucia.

Czytaj także: Dlaczego w szkole nie uczą o złocie?

Photo by Andrés Gerlotti on Unsplash