Juan - tajemnicza korelacja ze złotem

Tajemnicza korelacja między złotem a juanem

Powszechnie uważa się, że cena złota jest dość silnie skorelowana z dolarem amerykańskim. Wynika to m.in. z faktu, że w systemie Bretton Woods dolar posiadał rezerwę w złocie, a wartość wszystkich innych walut była ustalona w odniesieniu do dolara. Jednak od stycznia tego roku pojawiła się nowa korelacja, znacznie bliższa, niż między złotem i dolarem. Chodzi o złoto i chińskiego juana.

Czytaj także: GetBack – Polacy znów stracili oszczędności całego życia

Chiny należą do państw, które złoto kupują. W odróżnieniu od USA, które złoto mają. Oba państwa łączy pewien fakt – nikt nie wie, ile tak naprawdę złota Chiny mają, ponieważ zakupy są utajnione. Raz na kilka lat (2002, 2009, 2015) Chiny zgłaszają, że posiadają o kilkaset ton więcej, niż ostatnio. Obecnie jest to 1842,6 ton kruszcu (rzekomo). USA ma ciągle tyle samo (8133,5), jednak też nikt nie wie, czy rzeczywiście złoto jest w Fort Knox, ponieważ od lat 30-tych nie przeprowadzono żadnego rzetelnego audytu. Nie wiadomo też, co dokładnie znajduje się w skarbcach –niektórzy sugerują, że mogą to być papiery „tak dobre, jak złoto”.

Rezerwy złota, źródło: World Gold Council

Paradoksalnie, dla wielu amerykanów, zwłaszcza z elit rządzących, złoto to „barbarzyński relikt”.

Podobieństw jest jeszcze więcej: oba kraje pragnąć być wielkie i potężne. Stany to stary mistrz, który chce jeszcze bronić tytułu, Chiny to młody, ale już mogący pochwalić się sukcesami pretendent do tytułu.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys?

Czy silna korelacja między złotem a juanem oznacza, że juan jest złotem?

Światowa dominacja Stanów Zjednoczonych to zasługa wojen i Wielkiego Kryzysu, ale także tego, że po 1914 r. Wielka Brytania, która do tej pory była imperialną potęgą, porzuciła standard złota. USA utrzymało go jeszcze do 1933 roku, kiedy to Roosevelt przeprowadził szereg reform mających na celu pobudzenie gospodarki m.in. wstrzymał wymienialność waluty na złoto. W końcu – skoro dolar był wymienialny na złoto – wszyscy chcieli go mieć, by pozbyć się papieru. Jak pokazała hiperinflacja w Niemczech, papier to jednak nie to samo, co złoto.

Dolar uległ dewaluacji, co ożywiło handel międzynarodowy. Potem przyszła II wojna światowa, która zrujnowała kraje europejskie, a Stanom nadała rangę wyzwoliciela. I tym samym w Bretton Woods to właśnie Amerykanie mogli stawiać swoje warunki, i to właśnie dolar amerykański stał się wiodącą, najbardziej wiarygodną walutą, którą jeszcze do dziś każdy chce mieć dla bezpieczeństwa.

Czytaj także: Bitcoin będzie warty milion dolarów?

Jednak od 1971 roku dolar nie jest już związany ze złotem.

Dolar w złocie (niebieski), dolar w juanach (żółty) oraz US dolar Index (zielony). Jak widać, dolar koleruje ze złotem „z grubsza”. CNY również korelował ze złotem „z grubsza”, ale od początku roku odzwierciedla kurs złota bardzo wiernie. Źródło: stooq.pl

SDR

Po odrzuceniu Bretton Woods wprowadzono specjalne prawa ciągnienia (special drawing rights – SDR) czyli umowną jednostkę do rozliczeń międzynarodowych, której „emitentem” jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Skład koszyka SDR różnił się przez lata. Z początku było to dolar amerykański (42%), marka niemiecka (19%), jen japoński (13%), funt szterling (13%) oraz frank francuski (13%). Z czasem parytet walut ulegał drobnym zmianom, a po wprowadzeniu euro z koszyka zniknęły waluty Niemiec i Francji.

Czytaj także: Złoto dla gotówki jest tym, czym gotówka dla pieniądza wirtualnego

To co istotne, to fakt, że w 2016 roku w koszyku SDR znalazł się juan. Obecnie koszyk SDR wygląda tak: USD (41,7 %), CNY (10,9%), EUR (30,9%), JPY (8,3%) oraz GBP (8,1%). Jak widać, Chińczycy coraz bardziej rozpychają się w światowej gospodarce. Juan zdaje się być trzecią najważniejszą walutą świata, po dolarze i euro.

Co więcej – Chińczycy pragną rozliczać handel ropą juanami, a nie dolarami. W dodatku juanami wymienialnymi na złoto.

Czytaj także: Jak inwestować w srebro?

Standard złota na nowo?

O Chińskim standardzie złota napisano już niejedno. Jedni twierdzą, że jest on bardzo prawdopodobny. Inni, że jest im on kompletnie niepotrzebny. Standard złota usztywnia walutę, uniemożliwia swobodne operowanie wajchą odpowiadającą za podaż pieniądza. Mając standard złota trudniej pobudzać akcję kredytową i manipulować przy wartości pieniądza, a zatem trudniej także pobudzać gospodarkę.

Pytanie tylko, czy pobudzanie gospodarki za sprawą dodruku i kredytu to dobra droga? Bo to, że prowadzi ona w końcu do głębokiej recesji jest niemalże pewne, o czym świadczyć mogą chociażby kryzysy w Azji w latach 80-tych i 90-tych oraz kryzys z 2008 roku wywołany bańką kredytową.

Czytaj także: Czego boją się Polacy?

Zarówno Chińczycy, jak i Amerykanie, są obecnie zadłużeni po uszy. Jednak w złoto zbroją się takie kraje jak Chiny, Rosja, Kazachstan czy Turcja. Amerykanie teoretycznie posiadają złoto, ale zbyt małą siłę przebicia ma partia libertariańska, która jako jedyna interesuje się tym złotem. Kolejni prezesi FED to bankowcy, dla których pieniądz musi być łatwy do manewrowania (niedawno na stanowisko szefa FED startował Larry Summers, jeden z bohaterów filmu Inside Job – warto zobaczyć, kto zacz i jaki miał udział w kryzysie z 2008 roku).

Nie jest wykluczone zatem, że Chiny pragną jakiejś formy parytetu złota, który sprawiłby, że juan stałby się walutą jeszcze bardziej ważną i pożądaną. Co więcej, jeżeli weźmiemy pod uwagę, jak wielką tajemnicą Chiny okrywają pewne swoje działania, oraz fakt, że od początku roku złoto koreluje z juanem, nie możemy mieć pewności, że taki parytet przypadkiem już nie funkcjonuje. Choć juan na wojnie handlowej mocno traci, to jednak jego kurs odzwierciedla bardzo wiernie kurs złota, zaś sami Chińczycy mówią, że nie boją się wojny handlowej, i że to Amerykanie będą przegranymi.

Czy są to słowa rzucane na wiatr? Przekonamy się, zapewne niebawem.

Czytaj także: Dlaczego w szkole nie uczą o złocie?

Photo by Adi Constantin on Unsplash